Wewnętrzny krytyk: najgorszy wróg czy najlepszy przyjaciel?

3 sierpnia 2016

 

Autor: Yuliana Shevchuk

 

Jest niemal zawsze niezadowolony. Bez chwili zwątpienia orzeka, że wszystko co robisz – robisz źle i raczej nie ma szans, żeby jakiekolwiek przedsięwzięcie się udało. Dotychczas wypomina Ci nieudany żart na przyjęciu towarzyskim sprzed 3 lat i nie pozwala odezwać się na ulubionych zajęciach z literatury – to, co chcesz powiedzieć jest głupie i bez sensu. Jego zdaniem. Już wiesz o kim mowa? Tak, to Wewnętrzny Krytyk.

Jest naszym towarzyszem od najmłodszych lat. Pojawia się w nas już we wczesnym dzieciństwie, by chronić przed wstydem i cierpieniem. Jednak, jak w każdej relacji, w przyjaźni z Wewnętrznym Krytykiem należy zachować zdrowe granice. Większość z nas tak bardzo się przyzwyczaiła do jego nieustannych, nieraz zjadliwych komentarzy, że bezkrytycznie przyjmuje je wszystkie za pewnik.

Prawda jest taka, że choć nie wiadomo jakbyśmy się starali, by zadowolić Wewnętrznego Krytyka, nigdy się to nie uda. Spełnienie jego żądań prowadzi do powstania kolejnych, coraz większych.  Próbujesz go zadowolić – a jego wymagania rosną. I tak w nieskończoność. Jak nie dać się wciągnąć w tę ryzykowną grę? Pomoże rozmowa.

Usłysz. Włóż świadomy wysiłek, żeby usłyszeć to, co Wewnętrzny Krytyk próbuje Ci powiedzieć. Nie jest twoim wrogiem. Wręcz przeciwnie jest tu, żeby Ci pomagać. Czasami jednak zbyt sumiennie wykonuje swoją pracę. Taka jest jednak jego – raczej niewdzięczna – rola, by wytykać wszystkie Twoje błędy i niedociągnięcia – nawet te niezbyt istotne. Spróbuj zrozumieć, co się kryje za jego nieustannym niezadowoleniem?

Może bowiem się okazać, że ma tylko najlepsze intencje. Pragnie, żebyś był zdrowy, silny, mądry, lubiany  i w ogóle najlepszy na świecie. Ty też niewątpliwie tego pragniesz. Ale nie za wszelką cenę, prawda? Być może wcale nie chcesz być najlepszym biegaczem w dziejach – wystarczy, że jesteś w dobrej kondycji i biegasz co drugi wieczór.  A trójka z nieinteresującego Ciebie przedmiotu nie jest przecież  taką złą oceną.

Porozmawiaj. Powiedz o tym swojemu Wewnętrznemu Krytykowi i spróbujcie wspólnie znaleźć jakiś kompromis. Przypomnij mu o tym, co jest rzeczywiście dla Ciebie ważne – „na tym mi zależy, a resztę sobie odpuszczam, mam do tego prawo”. Spróbuj go przekonać, że sposób, w jaki się z Tobą komunikuje nie jest zbyt skuteczny. Wręcz przeciwnie, odbiera satysfakcję z wielu czynności i napawa strachem przed kolejnymi wyzwaniami.

Opisz. Rozmowa z kimś, kogo nie widzisz i nie znasz za dobrze, może być trudna i mało skuteczna. Narysuj Wewnętrznego Krytyka, wypisz na kartce jego ulubione „teksty”, spróbuj sobie wyobrazić jak się porusza i jaki ma głos. Wyobraźnia pozwala dokonać wiele modyfikacji w sposobie bycia Wewnętrznego Krytyka. Możesz zmniejszyć go do rozmiarów biedronki lub nadać mu głos Kaczora Donalda. Wtedy jego „jesteś za gruba” nie brzmi aż tak przekonująco, nieprawdaż? Śmiało możesz także przytaczać rzeczowe argumenty, by obalić jego zarzuty wobec Ciebie.

Zaprzyjaźnij się. Nawiązanie dobrej relacji z Wewnętrznym Krytykiem niesie w sobie niezliczone korzyści. Pozwala nie tylko ograniczyć jego zjadliwe i nieraz bolesne komentarze, lecz także uzyskać wiele przydatnych informacji o sobie, które możemy w konstruktywny sposób wykorzystać. Warto mu tylko przypomnieć, że jest naszym sprzymierzeńcem i doradcą – a będzie nas wiernie i mądrze wspierał.

 

 

 

Literatura:

Stone, H., Stone, S. (2004). Wewnętrzny krytyk: jak zmienić destrukcyjną samokrytykę w twórcze wsparcie. Lódź: „Ravi”.