Coraz częściej, choć nadal zbyt mało, mówi się o DDA, czyli Dorosłych Dzieciach Alkoholików. Okazuje się, że w tej specyficznej grupie ludzi mogą występować pewne objawy, które wpływają negatywnie na funkcjonowanie, niekiedy stanowiąc trudną do pokonania barierę w kierunku pożądanego życia, ponieważ przeszłość ogranicza ich teraźniejszość.

Warto zaznaczyć, że choć wspomniane objawy występują, to jednak nie u każdego będą one na tyle nasilone, aby kwalifikowały się na psychoterapię. Objawy takie jak nieufność, skłonność do ryzyka i ciągła potrzeba kontrolowania mogą być w życiu niektórych pożądanymi cechami, które nie sprawiają, że potrzeba zmiany. Część z DDA radzi sobie poprzez nauczenie się od osób na swojej drodze życiowej ufności bliskości i oddzielania przeszłości od teraźniejszości. Na psychoterapię indywidualną kwalifikują się głównie osoby, które nie są zadowolone ze swojego dotychczasowego życia i chcą zrozumieć, jak ich przeszłość wpływa na teraźniejszość.

Negatywne przeżycia z dzieciństwa mogą wpływać na budowanie relacji w dorosłym życiu. Terapia DDA to głównie pomoc dotycząca nazwania i uporządkowania określonych przeżyć związanych z trudną sytuacją z dzieciństwa, zrozumienia tej sytuacji, pozbycia się poczucia winy i ponoszenia odpowiedzialności za emocje i decyzje innych osób, na koniec zaś – podniesienia satysfakcji z obecnego życia.

Psychoterapia DDA nie opiera się jedynie na poradach psychologicznych. Jest to proces dochodzenia do zmiany postrzegania własnego życia, czasem nawet zmiany postępowania czy osobowości. Jej celem jest zwykle uświadomienie negatywnych konsekwencji, które rzutują na życie osoby. Tak intensywne zmiany wymagają profesjonalnej pomocy psychologicznej.


Autor: Paweł Zalewski

Terapia par jest zapewne kojarzy się najbardziej z problemami w związku. Pod tym kątem przedstawialiśmy również terapię par we wcześniejszych wpisach na naszym blogu. Jakkolwiek komunikacja między partnerami jest bardzo istotna i może sama w sobie stanowić temat do pracy w psychoterapii, terapia par jest także możliwością, gdy jedna osoba w związku cierpi na depresję lub inny problem emocjonalny czy psychologiczny.

Dlaczego?

Przede wszystkim, objawom depresji bardzo często towarzyszą silne negatywne przekonania na swój temat – „To moja wina.” Smutek, brak energii i poczucie winy mogą prowadzić do wycofywania się z dotychczasowych aktywności, a także wiele problemów życiowych, takich jak zaniedbywanie obowiązków czy nawet utrata pracy. Partner osoby cierpiącej na depresję może natomiast czuć niepokój, frustrację, czy również poczucie winy – „Mi też jest ciężko, a jakoś się nie załamuję!” „Dlaczego nic nie pomaga? Czy to przeze mnie?” Powstaje sytuacja, gdzie obie osoby, pomimo szczerych chęci „pozbierania się” i okazania wsparcia, mają problemy z porozumieniem się.

 

Terapia par w przypadku depresji to więc, poza pracą nad łagodzeniem objawów, okazja do:

– Wyrażenia swoich uczuć, obaw i trosk wobec partnera w bezpieczny i konstruktywny sposób.

– Zdobycia wiedzy, czym jest depresja, co pomoże zmienić nastawienie wobec partnera na bardziej wspierające.

– Nauczenia się, jak pomóc partnerowi w zmaganiu się z depresją.

– Okazanie partnerowi akceptacji i chęci pomocy.

– Wypracowania wspólnych aktywności i sposobów komunikacji, które poprawią jakość związku i pomogą lepiej radzić sobie ze stresem w przyszłości.

Warto nadmienić, że terapeuta pracujący z parą nie kieruje się żadną konkretną ideologią i nie ma własnego pomysłu na idealny związek, który będzie forsował.  Nie będzie także przyjmował stron i obwiniał czy krytykował. Celem terapeuty będzie przede wszystkim pomóc parze zrozumieć się nawzajem i wprowadzić w ich związku takie zmiany, które oboje akceptują, pragną i są w stanie wprowadzić. Depresja poważnie zakłóca funkcjonowanie i sprawia, że często brakuje energii, motywacji i wytrwałości do pracy. Warto więc zastanowić się nad wspólnym zasięgnięciem pomocy u specjalisty – zarówno, aby poradzić sobie z obecnym epizodem, jak również aby sprawniej radzić sobie z przyszłymi trudnościami.

 

Autor: Piotr Kałowski

Autor: Piotr Kałowski

Powtarzane co pewien czas naukowe badania skuteczności psychoterapii ustawicznie wykazują, że przeważająca większość osób podejmujących terapię z powodu problemów emocjonalnych czy psychologicznych uzyskuje znaczącą i trwałą poprawę. Co więcej, wiele osób podejmuje terapię nie po to, aby poradzić sobie z nękającym ich problemem, ale w celu rozwoju osobistego.

Jak natomiast wygląda sprawa z psychoterapią par? Wydawać by się mogło, że związki interpersonalne są tak złożonymi i dynamicznymi układami, że nie sposób jest zrozumieć ich istotę i zaoferować pomoc w osiągnięciu zmiany. Nic bardziej mylnego! Terapia par oferuje efektywne, dopasowane do indywidualnych potrzeb i charakterystyk klientów sposoby na szeroką gamę problemów i trudności. Przyjrzyjmy się bliżej niektórym z nich – warto pamiętać, kiedy profesjonalna pomoc psychologiczna może być właściwym rozwiązaniem.

 

Pozytywna zmiana, nie tylko złagodzenie problemu

Twierdzenie, że terapia par polega tylko na otrzymywaniu od terapeuty porady, co zrobić w konkretnej sytuacji jest dużym uproszczeniem. Terapeuta przede wszystkim szanuje indywidualność pary i łączącego ją związku – nie stara się być wszechwiedzącym ekspertem od tego, jak należy ze sobą być. Zamiast tego, terapia par może być podjęta aby usprawnić wzajemną komunikację w związku i wykształcić skuteczniejsze sposoby rozwiązywania wszelkich konfliktów, niezależnie od ich istoty. W wielu przypadkach „trudne” związki wcale nie doświadczają większej ilości konfliktów – po prostu brakuje im umiejętności dochodzenia do kompromisu. Dla takich par, terapia będzie skupiała się na tym, w jaki sposób osoby w związku mówią o swoich uczuciach i potrzebach, jak są odbierane oraz jak można zmniejszyć ewentualne bariery w rozumieniu się nawzajem. W tym celu terapeuta może np. uczyć osoby parafrazować, co usłyszały, zanim udzielą na to odpowiedzi (sposoby skutecznej komunikacji omawialiśmy w jednym z poprzednich naszych wpisów).

Inne pary z kolei sprawnie się komunikują, ale brakuje im konkretnych zdolności rozwiązywania problemów. W takich przypadkach, terapeuta pomaga wypracować plan działania, uczy ogólnych reguł i umiejętności, a czasami także pracuje z parą nad kwestiami nieuświadomionych motywacji blokujących rozwiązania (np. zbyt sztywne rozumienie ról płciowych). Jak więc widzimy, terapia par to nie tylko pomoc w bieżącej sprawie, ale także inwestycja w jakość związku.

 

Praca nad sobą – w związku

Bywa również, że problemy i konflikty wynikają nie z bieżących sytuacji, a z oczekiwań osób w związku wobec siebie lub ich przekonań na temat tego, jak związek powinien wyglądać. Wtedy praca w terapii skupia się bardziej na „samej psychologii:” terapeuta pomaga osobom w związku eksplorować własne myśli i uczucia i prowadzi z nimi dialog dążący do wypracowania bardziej elastycznych oczekiwań i przekonań. Oczywiście, najważniejsze jest samopoczucie osób w związku – terapeuta nie ma prawa nakazywać i zmuszać. Pełni raczej rolę przewodnika w samodzielnym rozwoju i podejmowaniu decyzji.

Co za tym idzie, w przypadku, gdy para rozważa zakończenie związku, terapeuta również nie przystaje przy konkretnej opcji. Zamiast tego, pomaga rozważyć wszelkie plusy i minusy, wyrazić wszelkie emocje, obawy i rozterki oraz ujawnić skrywane urazy. Dzięki temu, jeżeli jednak dojdzie do rozstania, przebiegnie ono w bardziej dojrzały emocjonalnie sposób – z jak najmniejszą ilością tzw. „bagażu.

Wreszcie, wiele zaburzeń psychicznych leczonych jest również w terapii par (oraz rodzin). Włączenie partnera czy małżonka do terapii depresji czy zaburzeń lękowych, a także schizofrenii oraz dysfunkcji seksualnych, często zwiększa jej skuteczność. Druga osoba zyskuje natomiast sposób na konstruktywną pomoc cierpiącemu partnerowi.

 

Przeciwwskazania?

Terapię par warto więc rozważyć w wielu przypadkach: zarówno, gdy jedna z osób w związku zmaga się z zaburzeniem, gdy chcemy poprawić jakość naszego związku (poprzez lepszą komunikację lub skuteczniejsze rozwiązywanie problemów) oraz gdy wspólnie rozważamy jego zakończenie. Czy są jednak sytuacje, gdy terapia par może okazać się nieskuteczna?

Jedno z podstawowych założeń, jakie przyjmuje każdy terapeuta par mówi, że osoby w związku są sobie równe. Co więcej, wszelkie problemy traktowane są jako coś wspólnego (hyperlink do poprzedniego wpisu). Oczekiwanie, że dzięki terapii par jedna z osób w związku zostanie potwierdzona jako „winna,” oficjalnie przeprosi i zadośćuczyni za swoje przewinienia blokuje osiągnięcie jakiegokolwiek kompromisu i równości. Podobnie rzecz będzie wyglądała, jeżeli jedna osoba kategorycznie pragnie zakończyć związek a druga próbuje ją od tej decyzji odwieść – terapeuta par nie może być stronniczy. Sytuacje, które najpewniej nie zostaną rozwiązane przez podjęcie wspólnej terapii to także aktualna relacja miłosna jednej z osób poza związkiem oraz uzależnienie od alkoholu lub narkotyków.

Powyższe sytuacje są poniekąd krańcowymi wyjątkami. W wielu innych przypadkach terapia par oferuje skuteczną pomoc, nie tylko w leczeniu zaburzeń psychicznych jednej osoby w związku – może również okazać się niezwykle cennym krokiem w stronę lepszego wspólnego życia.

Katarzyna Kozłowska: mediator

Tekst w oryginale pojawił się w czasopiśmie „Claudia,” nr3 (287), marzec 2017, str. 94.
Więcej informacji o mediacji: https://www.twojczas-psychoterapia.pl/mediacje-rodzinne-2/

 

Rozwodzę się z mężem. 17 lat temu zbudowaliśmy dom, za który w większości zapłacili moi rodzice. Nie mamy tego „na papierze,” a teraz mąż chce połowy domu, bo twierdzi, że włożył dużo pieniędzy w jego utrzymanie. Uważam, że to niesprawiedliwe, ale nie chcę „prania brudów” przed sądem. Co robić?

 

Choć sytuacja jest trudna i na pewno kosztuje was dużo nerwów, spróbujcie dać sobie szansę na dogadanie się. I zanim pójdziecie do sądu, zachęcam do podjęcia mediacji. Dlaczego? W waszej sprawie może być trudno zaprosić świadków do sądu, pokazać faktury udowadniające, kto włożył więcej pieniędzy w dom. A w ramach dwóch, trzech spotkań z mediatorem już może dojść do podpisania ugody, która zatwierdzona przez sąd uzyskuje moc prawną. Dzięki temu sprawę można zakończyć w krótkim czasie bez tzw. „prania brudów.”

Proszę nie tracić nadziei. To, że do tej pory nie udało wam się porozumieć, nie oznacza, że pozostaje tylko sąd. Mediatorzy pomogą wam odpowiedzieć sobie na pytania: „Na czym mi naprawdę zależy?,” „Co mogę zyskać, znając małżonka przez 17 lat, a o czym wiem, ze się nie uda, nawet jeśli będę walczyć latami?” albo „Czy chęcią wywalczenia pieniędzy chcę ukarać partnera za to, że mnie skrzywdził?” To uporządkuje wasze myśli. Podczas mediacji jest okazja, aby wysłuchać w spokoju argumentów drugiej strony i najczęściej nie jest to już małżeński ping-pong słowny. Bycie w bezpiecznym otoczeniu, przy bezstronnych mediatorach wychładza emocje.

Proszę też mieć na względzie, że mediator nie zaproponuje gotowych rozwiązań. Możemy mówić o tym, jak inne pary radziły sobie w tego typu sprawach. Ale każde rozwiązanie musi być wypracowane przez małżonków.

 

 

Od strategii do taktyki

W poprzednich naszych wpisach poświęcaliśmy uwagę komunikacji w związkach: przedstawialiśmy sposoby, jak skuteczniej mówić o własnych potrzebach, oraz jak wspólne rozwiązywać problemy. Opisane w tych artykułach porady wyznaczają użyteczną i efektywną strategię ogólnego postępowania – do jakiego stylu komunikowania się dążyć.

Każdy z nas jednak ma swój osobisty styl komunikacji: preferuje pewne sposoby wchodzenia w kontakt, unika innych, jest wyczulony na pewne sygnały od drugiej osoby, itp. W związku z tym, każda osoba, chcąc stosować wyżej wymienione porady, będzie to robiła na własny, indywidualny sposób. Biorąc pod uwagę to zróżnicowanie w sposobach mówienia i komunikacji, dzisiaj przyjrzymy się kwestii komunikacji w związku w bliższej – taktycznej – perspektywie.

 

Blokady w komunikacji

Dr Margot E. Brown, terapeuta par, opisuje szereg tzw. blokad w komunikacji, które nie pozwalają na konstruktywny dialog czy rozwiązanie problemu. Mechanizmy ich działania przypominają do pewnego stopnia zniekształcenia poznawcze  – opierają się na nazbyt ogólnych, nawykowych sposobach myślenia o partnerze i o tym, co chce on wyrazić. Brak porozumienia na temat istoty problemu spowodowany tego typu zniekształconym podejściem nie tylko powoduje, że problem trwa nadal, ale także sprawia, że problemy są potęgowane: narasta frustracja, zmęczenie, bezsilność… Biorąc pod uwagę konsekwencje, jakie mogą powodować, terapia par często adresuje (między innymi) blokady w komunikacji.

Podobnie jak w przypadku zniekształceń poznawczych w naszym toku myśli, tak również w naszej komunikacji między sobą warto przyjrzeć się nie tylko temu, co mówimy, ale też – w jaki sposób tym mówimy:

 

Wyciąganie bezpodstawnych wniosków: „Nie odzywa się… Musi być na mnie zły/zła.”

Wnioski, do których dochodzimy nawykowo (bo w przeszłości często się tak zdarzało) niekoniecznie muszą być prawdziwe, a działając na podstawie własnych przewidywań ignorujemy perspektywę partnera. Upewnienie się, czy nasza interpretacja sytuacji jest trafna nie tylko da nam lepsze informacje, ale też pokaże, że zależy nam na tym, aby zrozumieć naszego partnera.

 

Uogólnianie: „Zawsze tak robisz!”

Być może z naszego punktu widzenia pewne zachowania naszego partnera rzeczywiście wydają nam się ustawicznie się powtarzać, jednak stosując ogólniki, zamiast komunikowania naszych potrzeb i emocji – krytykujemy. Zarzut najczęściej wywołuje obronę. Tworzy się napięcie i problem schodzi na drugi plan, zastąpiony „wyciąganiem brudów.” Skuteczniejszym sposobem komunikacji w tym przypadku jest wzięcie odpowiedzialności za własne uczucia: „Czuję się przytłoczony/zdenerwowana tym, że…” W ten sposób pozwalasz swojemu partnerowi objaśnić swoje intencje i wyrazić, co on sam czuje – otwierasz drogę do wzajemnego zrozumienia.

 

Etykietowanie: „Jesteś leniwy/zły/nieczuła/okropna…”

Podobnie, stosując ogólne etykiety nadajemy naszym wypowiedziom krytyczny ton. Być może nasz partner ma inne pojęcie bycia leniwym czy nieczułym, więc nie zdawał sobie sprawy, że jego zachowanie jest dla ciebie nieprzyjemne! Znacznie skuteczniejszym sposobem jest mówienie o partnerze w kategoriach zachowań: „Czuję, że nie poświęcasz mi wystarczająco uwagi.” Nie traktując problemu jako osobistej wady partnera komunikujesz możliwość zmiany, a prezentując własną perspektywę dajesz partnerowi szansę ustosunkowania się do niej. Jest to pierwszy krok do rozwiązania problemu.

 

Obwinianie i krytykowanie:

Jak wspomnieliśmy wyżej, krytyka wyzwala chęć obrony, a ta – kolejnego ataku. Powstaje błędne koło kłótni  i problem pozostaje nierozwiązany. Postaraj się reagować na krytykę asertywnie: poproś partnera, aby nie zwracał się do ciebie w krytyczny sposób.

 

Pytania retoryczne: „Dlaczego to zrobiłeś? Nie wiedziałeś, że tak wyjdzie? Co sobie myślałeś?”

Pod przykrywką chęci zrozumienia partnera w istocie wyrażamy krytykę pod jego adresem. Nie chodzi nam wcale o porozumienie, przez co usłyszane odpowiedzi mogą być odebrane jako równie krytyczne i agresywne. Powstrzymanie się od dawania upustu swoim emocjom na rzecz zadawania rzeczywiście konstruktywnych pytań („Co chciałaś w ten sposób osiągnąć?” „Co innego sugerujesz?”) może być trudne, lecz na dłuższą metę pomoże w zażegnaniu kłótni i osiągnięciu porozumienia.

 

Automatyczne „nie:”

To kolejny przykład uogólniania. Nawet jeżeli rzeczywiście nie zgadzamy się na jakąś sugestię naszego partnera, przyjęcie do wiadomości tego, co ma do powiedzenia („Rozumiem, co masz na myśli…”), a następnie podanie swoich kontrargumentów pokaże twojemu partnerowi, że szanujesz jego zdanie pomimo, że się nie zgadzacie. Być może uda wam się osiągnąć kompromis, a nawet, jeżeli nie – unikniecie złości i krytyki.

 

Wiedza to połowa sukcesu – co dalej?

Być może udało ci się dostrzec wspólny element wszystkich opisanych powyżej blokad w komunikacji – wszystkie u swych podstaw mają nawykowe, automatyczne i ogólnikowe, czarno-białe myślenie: myśli typu „znowu to samo,” „na pewno nie,” czy traktowanie swoich emocji jako kategorycznej prawdy i dawanie im upustu. Złość, frustracja i stres są nieprzyjemnymi emocjami, jednak szybko ustępują, szczególnie, gdy uświadomisz sobie, że powodowane są nie tylko zachowaniem twojego partnera, ale także twoją interpretacją jego zachowania!  Przy odrobinie wysiłku wykształcenie nowych sposobów myślenia i komunikowania się jest możliwe. Nie sprawią one, że z twojego życia całkowicie znikną wszelkie negatywne emocje, jednak pozwoli ci on na skuteczniejsze radzenie sobie z nimi, podobnie, jak naukowiec z większym zapleczem wiedzy jest w stanie skuteczniej rozumieć i wyjaśniać badane zjawiska.

Kiedy odpowiednia jest terapia par?

Jeżeli próby rozwiązania problemów w związku nie przynoszą efektów bądź ty lub twój partner odczuwacie nasilony lęk, stres, smutek,  brak energii, bezsenność, albo utratę zainteresowania i motywacji – odpowiednim rozwiązaniem może okazać się terapia par. Terapeuci dysponują specjalistyczną wiedzą, dzięki której pomogą ci zmienić wywołujące cierpienie zachowania lub nawyki.

 

Autor: Piotr Kałowski
Na podstawie: Margot Brown, „The 72 Hour Rule: A Do-It-Yourself Couples Therapy Book!”

Zapewne każdy z nas pragnie żyć w związku idealnym – zawsze zgadzać się z partnerem w każdej sprawie. Niestety, osiągnięcie perfekcyjnej harmonii jest po prostu niemożliwe. Na szczęście nie oznacza to, że dobre związki nie istnieją albo że spory wynikają z wad charakteru partnera czy partnerki, jak na przykład egoizmu. Wręcz przeciwnie, źródłem kłótni często bywa właśnie chęć zaspokojenia potrzeb w związku: bliskości, bezpieczeństwa, radości. Pozytywna intencja przekazana w niewłaściwy sposób może mieć jednak niezamierzone skutki, brzmieć jak żądanie i budzić opór. Tak więc, jakkolwiek nie unikniemy w związku sytuacji, w których różnimy się opiniami czy potrzebami, możemy nauczyć się komunikować je w bardziej zrozumiały sposób i dzięki temu osiągnąć kompromis albo nawet bardziej się do siebie zbliżyć. Terapia par również w dużej mierze dąży do tego celu.

Wszyscy odczuwamy te same fundamentalne potrzeby, które jesteśmy w stanie zaspokoić tylko w relacji z inną osobą. Samo bycie w związku jest już potrzebą, a w niej zawiera się z kolei potrzeba szczerości, zrozumienia, akceptacji, ale też okazywania miłości i niesienia pomocy drugiej osobie. Potrzeby fizyczne to z kolei poczucie bezpieczeństwa, dotyk, ekspresja własnej seksualności. W związku pragniemy także spełniać potrzebę odczuwania radości z życia poprzez spędzanie razem czasu. Nadal zachowujemy jednak swoją tożsamość, więc odczuwamy także potrzebę autonomii i decydowania o sobie, wolność do przeżywania całej gamy emocji oraz potrzebę spełniania własnych planów, samorozwoju i prywatności.

Skoro wszyscy pragniemy bliskości i wzajemności, dlaczego dochodzi do kłótni i sporów? Niezaspokojone potrzeby wyzwalają emocje, które stanowią dla nas wskazówki, czego potrzebujemy. Smutek czy niepokój może oznaczać, że pragniemy od partnera więcej wsparcia. Równie dobrze może zwiastować to frustracja. Zadowolenie i komfort z kolei to znak, że efektywnie realizujemy swoje potrzeby w związku. Warto więc traktować swoje emocje – nawet te nieprzyjemne – jako swoisty kompas czy część naszej osobowości pomagająca nam podejmować decyzje. Różnimy się jednak sposobami, w jakie te emocje wyrażamy, czyli komunikujemy partnerowi czy partnerce nasze potrzeby. Przeświadczenie, że istnieje tylko jeden sposób zaspokojenia potrzeby czy że musi ona być zaspokojona kategorycznie i natychmiast prowadzi do konfliktów pomimo – jak widzimy – pozytywnych intencji. Psycholog Marshall Rosenberg nazwał ten tryb komunikacji Językiem Szakala. Szakal zakłada, że inni spełnią jego potrzeby, stawia żądania i grozi karami za ich niespełnienie, jest agresywny, poniża, osądza („Jesteś taki…”) i nie szanuje autonomii drugiej osoby.

Jak więc skutecznie komunikować się z partnerem? Biorąc przykład z żyrafy! Dzięki swojej długiej szyi, żyrafa zyskuje perspektywę i jest w stanie uważnie i cierpliwie przyjrzeć się całej sytuacji. Co więcej, żyrafa ma największe ze wszystkich ssaków serce, dzięki czemu pragnie i jest w stanie zrozumieć, okazać empatię i pomóc. Język Żyrafy cechuje się więc szczerością, szacunkiem dla rozmówcy oraz umiejętnością słuchania bez oceniania i krytyki.

Sprzeczki są jednak stresujące, a niektóre emocje bywają trudne do zniesienia. W jaki sposób mówić więc Językiem Żyrafy?

1. Dokładnie opisuj to, co czujesz. Co widzisz, co słyszysz, co myślisz? Stosowanie ogólnych pojęć i zakładanie, że druga osoba zrozumie, co masz na myśli może prowadzić do nieporozumienia a z twojej perspektywy – frustracji i poczucia bycia niezrozumianym/niezrozumianą.

2. Co za tym idzie, unikaj słów takich, jak „zawsze,” „nigdy,” „wcale.” Być może dla ciebie to tylko skrót myślowy, ale twój partner/partnerka może zacząć bronić się przed twoimi zarzutami, co spowoduje, że zejdziecie z tematu.

3. Mów o teraźniejszości. Staraj się unikać „wyciągania” argumentów z przeszłości. Być może twoje przeszłe konflikty również wynikały ze spięć w komunikacji, dlatego postaraj się przerwać błędne koło i poszukać rozwiązania obecnego problemu!

4. Mów o swoich uczuciach jak o uczuciach, a nie jak o rzeczywistości. Na przykład, powiedz „Czuję się, jakbyś mnie w ogóle nie słuchał/nie słuchała” zamiast „W ogóle mnie nie słuchasz.” W ten sposób trafniej wyrazisz swoje potrzeby i dasz partnerowi/partnerce szansę do ustosunkowania się do nich, wyjaśnienia własnej perspektywy, zaproponowania rozwiązania.

5. Mówiąc o swoich potrzebach, mów czego chcesz zamiast czego nie chcesz. ,Na przykład, powiedz „Proszę, poświęć mi więcej uwagi” zamiast „Nie wracaj do domu tak późno.”

6. Także, przedstawiaj swoje potrzeby w formie zachowań. Dzięki temu twojemu partnerowi/partnerce łatwiej będzie się do nich ustosunkować. Powiedz „Zjedzmy razem obiad przy stole” zamiast „Bądźmy bliżej ze sobą.”

7. Wreszcie, upewnij się, że twoje słowa zostały właściwie zrozumiane! Być może twoja prośba została odebrana jako żądanie. W razie potrzeby – zapytaj, a gdy twój partner/partnerka skończy mówić, powtórz, co usłyszałeś/usłyszałaś. Im bardziej przejrzysta komunikacja, tym większa szansa sukcesu!

Przede wszystkim, wzajemne zrozumienie łatwiej będzie osiągnąć,  jeżeli zapamiętasz, że każdy z nas odczuwa te same potrzeby i nie ma w tym nic złego, natomiast konflikty wynikają bardziej z nieporozumień w komunikacji niż ze złych intencji.

Jeżeli natomiast czujesz, że problemy w Twoim związku przerastają wasze możliwości samodzielnego ich rozwiązania, pomocna może być terapia par.

 

Autor: Piotr Kałowski