Mity o psychoterapii: Terapia to tylko wyżalanie się

8 września 2017

Stosunkowo często można zetknąć się z opinią, że psychoterapia w zasadzie jest niczym więcej niż tylko fanaberią – pogadanką z „przyjacielem do wynajęcia.” Czy to prawda? Przyjrzyjmy się faktom.

Jakkolwiek rozmawianie z chorymi osobami w celu pomocy im w radzeniu sobie ze swoją chorobą to praktyka sięgająca (w różnych formach) czasów starożytnych, tak za początek psychoterapii większość osób uznaje zapewne psychoanalizę, kojarzoną z leżeniem na kozetce i opowiadaniem o swoich snach. Zapoczątkowana na przełomie XIX i XX wieku przez Zygmunta Freuda psychoanaliza oferowała spójną teorię i wywodzące się z niej sposoby leczenia zaburzeń emocjonalnych. Dzięki temu stała się ona silnym bodźcem do rozwoju dziedziny psychoterapii. Terapeuci i badacze wkrótce zaczęli proponować własne teorie i metody, albo konkurujące z psychoanalizą albo stanowiące jej rozwinięcie. W związku z tym, psychoanaliza w czystej postaci jest dziś tylko jedną z wielu dostępnych metod psychoterapii, przy czym praktykowana jest coraz rzadziej.

Jakkolwiek relacja terapeutyczna między terapeutą a klientem pozostaje osią psychoterapii, twierdzenie, że psychoterapia ogranicza się tylko do rozmowy jest znacznym uproszczeniem. W zależności od stosowanej przez siebie metody, terapeuta będzie zapraszał klienta do dyskusji, zachęcał do odgrywania istotnych emocjonalnie scen w rzeczywistości lub w wyobraźni, będzie pomagał klientowi nauczyć się nowych zdolności interpersonalnych czy sposobów radzenia sobie z emocjami, wspierał go w podejmowaniu rzeczywistych wyzwań  (np. dla osoby cierpiącej na fobię – konfrontowania się z obiektem budzącym lęk), czy zachęcał do poświęcania większej uwagi swojemu sposobowi myślenia, np. poprzez prowadzenie tzw. dzienniczka emocji. Jak więc widać, psychoterapia to kompleksowa, oparta na teorii naukowej, forma pomocy psychologicznej. Angażuje klienta i skupia się na rozwiązywaniu konkretnych problemów na szereg różnych sposobów.

 

Autor: Piotr Kałowski