Empatia z drugim człowiekiem – czy to współodczuwanie?

1 sierpnia 2018

Czy empatia to współodczuwanie? Czy empatia do rozumienie uczuć innych? Czy empatia do odczuwanie tego samego co ten drugi? Na każde z tych pytań można odpowiedzieć: to zależy. A zwykle zależy od przyjętej definicji empatii. Nie zagłębiajmy się jednak w poszukiwanie najlepszej definicji. Zamiast tego zastanówmy się, w jakim sposób wykorzystujemy empatię w taki sposób,  jaki przedstawia ją Wanda Sztander.

 

Empatia u W. Sztander

Sztander mówi, że empatia to współodczuwanie, lecz z zachowaną własną odrębnością. Nie jest jednoznaczna z odczuwaniem tego samego co druga osoba.

Rozumiem, wyobrażam sobie, dobrze wiem, co przeżywa klient, jestem jednak z boku. Nie płaczę, gdy on płacze, choć porusza mnie to i choć dobrze wiem, co czuje, gdy opowiada mi o dramacie swojego doświadczenia. Wiem to, nawet jeśli sama tego nie przeżyłam. Mamy przecie podobne bazowe wyposażenie emocjonalne i wspólne nam, ludziom, reguły wnioskowania[1].

Zawarta w tych słowach definicja empatii pokazuje, że jest to sposób przebywania z drugą osobą, rozumienia jej emocji, ale niekoniecznie wspólnego zatracania się w nich.

 

Empatia w praktyce

Jest to w pewnym sensie intuicyjny sposób empatyzowania. W przypadku osoby w żałobie raczej nie skupiamy się na tym, żeby zatracać się w smutku razem z tą drugą osobą. Raczej jest tak, że staramy się być silni i wspierać poprzez obecność, choć rozumiemy ten rodzaj smutku, którego doświadcza osoba. Tak sam, gdy ktoś jest niesamowicie szczęśliwy, nas też wprawia w lepszy nastrój, choć przecież nie skaczemy z radości pod sufit.

 

Jedno nie ulega wątpliwości. Abstrahując od definicji Sztander lub jakiejkolwiek innej, empatia jest ważna dla kontaktów z innymi ludźmi. Warto ją rozwijać.


Paweł Zalewski

[1] Sztander, W. (1999). Rozmowy, które pomagają. Warszawa: Instytut Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. s. 27.